poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Ernest Shackleton - Antarktyczny pechowiec

Myślicie, że 1 sierpnia to ważna data historyczna tylko dla Polaków? Jasne, że wybuch Powstania Warszawskiego był istotny, ale 30 lat wcześniej 1 sierpnia był także ważnym dniem dla Brytyjczyków.

Dzieciństwo i młodość

Ernest Shackleton urodził się 15 lutego 1874 roku w Irlandii jako syn lekarza.
Ernest Shackleton źródło: eu.wikipedia.org, Frank Hurley
Ernest Shackleton
źródło: eu.wikipedia.org, Frank Hurley
Był drugim z dziesięciorga dzieci. Gdy miał 10 lat rodzina przeprowadziła się do Londynu, gdzie kończył Dulwich Collage. Już jako szesnastolatek przeciwstawił się ojcu, który chciał, aby został doktorem. Zaciągnął się do brytyjskiej marynarki handlowej, z którą przemierzył pół świata.

Pierwsza i druga wyprawa polarna

Pierwszy raz o zdobycie bieguna pokusił się w 1901 roku. Ekspedycja nazwana została Narodową Wyprawą Antarktyczną, a w jej skład wchodzili Robert Scott, Edward Wilde i Shackleton. To właśnie Scott namówił kolegę z marynarki na tą eskapadę. Na pokładzie statku „Discovery” dotarli 745 mil na północ od bieguna południowego. Musieli niestety zawrócić ze względu na stan zdrowia.
Scott odesłał Shackletona do domu, aby podreperował płuca, co stało się początkiem rywalizacji pomiędzy podróżnikami.

Emily Shackleton z dziećmi, 1914 Hugh Robert Mill,  The Life of Sir Ernest Shackleton,  William Heinemann, London 1923, p. 186.
Emily Shackleton z dziećmi, 1914
Hugh Robert Mill,
The Life of Sir Ernest Shackleton,
William Heinemann, London 1923, p. 186.
W 1904 roku Ernest stanął na ślubnym kobiercu z Emily Dorman, z którą miał łącznie troje dzieci – synów Raymonda i Edwarda oraz córkę Cecily.

Druga wyprawa nie była już tak szumnie nazwana i odbyła się w 1909 roku. Shackleton i 3 innych polarników płynęło na statku „Nimrod”. Oni również musieli zawrócić z braku jedzenia oraz urazów Franka Wilda, choć zbliżyli się do celu na około 100 mil.
Ernest mimo porażki zgarnął doskonałą opinię jako dowódcy bardzo dbającego o podwładnych oraz doświadczonego polarnika. Zdobył popularność i uhonorowano go szlachectwem. Dodatkowo wydał książkę „The Heartof the Antarctic”.


Przygotowania do trzeciej wyprawy

W 1911 roku Amundsen i Scott zdobyli biegun południowy. Dla Ernesta oznaczało to koniec wyścigu – rekord został pobity. Dlatego wymyślił sobie inne wyzwanie – przejście kontynentu zahaczając po drodze o biegun. W końcu dotychczasowi zdobywcy wybierali łatwiejszą drogę w tą i z powrotem, a jego brytyjska duma była pokrzywdzona przez to, że żaden z pierwszych zdobywców biegunów nie pochodził z jego ojczyzny.

Swoją wyprawę nazwał Imperialną Ekspedycją Transarktyczną. Jego plan był niezły – jedna ekipa na statku „Endurance” dopływa do Morza Weddlla, wysadza polarników w Zatoce Vahsel i oni idą na biegun. Druga ekipa na statku „Aurora” podpływa z drugiej strony na Morze Rossa. Sześciu ludzi pokonuje podejście pod biegun rozstawiając po drodze obozy żywnościowe dla pierwszej grupy. Wszystko byłoby łatwe, gdyby Shackleton uwzględnił jeden zgrzyt – Morze Weddlla jest z trzech stron otoczone lądem. Powoduje to prąd wewnątrz tego morza o kształcie okręgu, poruszający się zgodnie ze wskazówkami zegara. Nie dość, że więzi on dryfujący lód wewnątrz zbiornika nie wypuszczając go na ocean, to jeszcze osadza go na brzegach.

Jako dobry dowódca Shackleton starannie dobrał sobie współtowarzyszy. Łącznie zaangażował 28 mężczyzn – naukowców i marynarzy. Selekcja była poważna – na rozmowach kwalifikacyjnych oprócz zwykłych pytań zadawał takie sprawdzające charakter i wartości dodane np. fizyk dostał pytanie o umiejętności wokalne, co miało w przyszłości wpływ na morale. Jego zastępcą został Wild, kapitanem statku Worsley, drugim oficerem Crean, a nawigatorem Hudson. Oprócz tego przygotowano miejsce dla 69 psów zaprzęgowych, kota i dwóch świń.

Przygotowania trwały łącznie kilka miesięcy potrzebnych na skompletowanie i przetestowanie sprzętu i ludzi. I wybudowanie statku - „Endurance” był drewniany, konstrukcji norweskiej, miał 300 ton i 44 metry długości, 3 maszty. A skąd fundusze? Ernest sprzedał z góry prawa do relacji i dokumentacji fotograficznej, czyli de facto płynął na kredyt.

I gdzie jest nasz 1 sierpnia? Ano właśnie tego dnia, w 1914 roku statek wypłynął z Londynu. Dodajmy, że w niepewnych okolicznościach, bo Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Załoga nie dostała powołania i król zachęcił ich do kontynuowania rejsu. Dlatego 8 sierpnia wyruszyli z Plymouth do Buenois Aires.
W połowie października dopłynęli do celu, gdzie na pokład wszedł organizator wyprawy. Cumowali tam dwa tygodnie zapełniając ładownie.

Między 26 października i 5 grudnia odpoczywali na Georgii Południowej, u norweskich wielorybników w Grytviken. Ci odradzali wyprawę w tym sezonie i sugerowali poczekanie do kolejnego, ze względu na ogromne ilości paku (dryfujący lód). Niestety zasoby finansowe nie były zbyt duże, a w Europie trwała wojna.

Trzecia wyprawa

5 grudnia statek, wypełniony 160 tonami węgla, żywnością, ciepłymi ubraniami i radiem, obrał kurs na zatokę Vahsel. Na Sylwestra przekroczył krąg polarny. Warunki nie były dogodne – trzeba było lawirować w paku, a wiatr wiał z prędkością 8 w skali Beauforta.

Nieco nadziei dało styczniowe polepszenie pogody. Jednak już 18 stycznia statek zatrzymał się 80 mil od zatoki i dalej nie mógł już lawirować. Ostatecznie 24 stycznia zaklinował się w lodzie i zaczął oddalać od celu z dryfem. Temperatura minus 12 też nie wróżyła dobrze.

24 lutego załoga podjęła decyzję o zimowaniu na statku i kontynuacji rejsu na wiosnę. Temperatury dochodziły do minus 30, dla zwierząt załoga zbudowała igloo dla utrzymania ciepła. Podróżnicy mieli sporo czasu – wykorzystywali go do polowania na foki, żeby nie uszczuplać zapasów, oraz na podtrzymanie dobrej atmosfery: szeroko rozumiany program artystyczny, wyścigi psich zaprzęgów, gry planszowe i karciane, czytanie książek. Pierwszego maja rozpoczęła się 4-miesięczna noc polarna.

Początek końca

Od początku sierpnia warunki zaczęły się pogarszać: szalały sztormy, lód napierał na burty coraz bardziej, cały kadłub trzeszczał, a dryf potrafił znieść statek nawet 37 mil w 3 dni.
„Endurance” dzielnie znosił przeciążenia aż do 24 października, gdy powstała dziura w kadłubie.
Zatonięcie "Endurance" Royal Grographic Society
Zatonięcie "Endurance"
Royal Geographic Society
Kolejne 3 dni były bardzo męczące dla załogi – część pracowała przy pompach i naprawach, pozostali wypakowywali ekwipunek na lód. 27 października statek został zmiażdżony i Shackleton wydał rozkaz opuszczenia go.
Następnie rozpoczęło się wożenie sprzętu i zapasów, łącznie 3 tony plus olinowanie i ożaglowanie, 3 szalupy. Psy niezaprzęgowe i kot poszły pod nóż. Półtorej mili dalej rozbito obóz „Oceaniczny”.
Ostatecznie „Endurance” zatonął 21 listopada, a wyprawa zaczęła mozolny marsz w kierunku stałego lądu.

O ile na statku wszyscy byli w miarę w dobrych nastrojach, to trudy wędrówki odbijały się na ludziach. Z powodu małego buntu 29 grudnia 1915 założyli kolejny obóz „Cierpliwości”. Polarnicy się nudzili, zapasów ubywało, w końcu zjedzono psy z 5 na 7 zaprzęgów. Pod koniec lutego udało się upolować ponad 300 pingwinów Adeli.

W marcu minęli wyspę Joinville. Nie mogli się na nią dostać, bo lód dla szalup był zbyt gęsty, a na przejście pieszo zbyt rzadki. Pozostałe psy również zostały zjedzone.
Początek kwietnia też nie był za wesoły – sztorm, 9 w skali Beauforta, wszyscy głodują, jedzenie jest to samo od miesięcy, było zimno i mokro, brakowało słodkiej wody, w nocy dwóch pechowców wpadło do wody po załamaniu się lodu, na szczęście zostali w porę wyciągnięci zanim szczelina się zamknęła. Dodatkowo ekspedycja mijała kolejne wyspy, ale nie mogli do nich podpłynąć. Sam Ernest od opuszczenia obozu „Cierpliwość” nie spał.

Iskierka nadziei

9 kwietnia udało się po raz pierwszy zwodować szalupy. Wreszcie 15 kwietnia załoga stanęła na stałym lądzie, a dokładniej na Wyspie Słonia. Shackleton wybrał 5 ludzi (m.in. Worsleya i Creana), wziął jedną z łodzi „James Caird” i wyruszył w 800-milowy rejs po wzburzonym oceanie, aby dotrzeć do Georgii Południowej i sprowadzić pomoc. Misja była co najmniej szalona i samobójcza.
Pozostali jako plan awaryjny mieli poczekać do wiosny i popłynąć na wyspę Deception, gdzie czasem w sezonie zaglądali poławiacze wielorybów.

28 kwietnia okazało się, że 7-metrowa szalupa musi zmagać się oprócz sztormu i wysokich fal z jeszcze jednym przeciwnikiem. Czterdziestocentymetrową warstwę lodu trzeba było cały czas skuwać, żeby pod jego ciężarem nie pójść na dno.
2 maja zobaczyli pierwszy ląd, ale był otoczony podwodnymi skałami, więc nie mogli wylądować. Podróżnikom udało się trzymać z daleka od wyspy – warto dodać, że tej samej nocy na tych skałach rozbił się 500-tonowy parowiec.
Po 17 dniach żeglugi, 10 maja, dobili w końcu do Zatoki Króla Haakona. Nie był to koniec problemów, ponieważ do stacji wielorybniczej było 150 mil, a mapy wnętrza lądu były wtedy mocno niedokładne. Początkowo próbowali przedostać się łodzią, ale bezskutecznie. Ostatecznie Ernest, Worsley i Crean poszli pieszo. Często błądzili, więc pierwsze zabudowania ujrzeli po 36 godzinach marszu. Zarządca stacji Thoralf Sorrle, który im odradzał 2 lata wcześniej wyprawę, nie poznał ich w pierwszej chwili.

Ratunek

Następnego dnia uratowano pozostałych pasażerów „Jamesa Carida”, ale długo nie można było znaleźć chętnych na akcję ratunkową na Wyspę Słonia. W końcu 30 sierpnia resztki rozbitków zgarnął chilijski holownik „Yelcho”. Wszyscy uczestnicy wyprawy szczęśliwie wrócili do domów, nikt nie zginął.

Czwarta wyprawa

Shackleton był ambitny i postanowił wrócić za koło polarne i opłynąć Antarktydę. 4 stycznia 1922 roku wylądował w Georgii Południowej na statku „Quest”. Niestety następnego dnia zmarł na atak serca w wieku 47 lat. Jego żona chciała, aby został pochowany w stacji Grytviken.

Ciekawostki:

  • Istnieje fundacja Ernesta Shackletona założona w 2007 roku przez potomków podróżnika. Wspiera młodych ludzi – liderów z innowacyjnymi pomysłami społecznymi.


Książki i filmy o Erneście:


Czytaj także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz